środa, 20 sierpnia 2014

Lepiej niż drożdżówki. Bułeczki z owocami.


Kończy się Irlandia i kończy się moja hibernacja kulinarna - przeżyłam wakacje na hummusie z Tesco, irlandzkim chlebie na maślance, hojnie mi dostarczanych wegańskich substytutach mięsa, cudownych organicznych jogurtach i tostach z Marmite. Nie narzekałam, nie próbowałam nic zmieniać, pogodziłam się z brakiem gotowania przerywanym tylko szarlotkami i ciasteczkami pieczonymi z dziećmi. Szkoda mi było  zaniedbać bloga (parę dni temu minął rok), ale nazbierałam przez wakacje tyle przepisów i pomysłów, że jesienią będzie się tu działo na pewno dużo.
A tymczasem przepis jeszcze z czerwca, na najlepsze bułeczki drożdżowe, jakie zdarzyło mi się jeść. Układane w tortownicy obok siebie mają tę przewagę nad pojedynczymi drożdżówkami, że są dużo delikatniejsze, miększe i puszystsze, trochę jak buchty. Zrobiłam je z agrestem, ale można użyć moreli(jak w oryginalnym przepisie), jeżyn, malin, truskawek, śliwek, nawet konfitury, krówek albo czekolady. Proste bułeczki z którymi łatwo się pracuje i od których potem nie można się oderwać. 


na podstawie tego przepisu
8-10 sztuk
2 szkl mąki pszennej
40 g miękkiego masła (3 łyżki)50 g cukru (1/4 szklanki), użyłam brązowego1 jajko (lub 1 łyżka zmielonego siemienia + 2 łyżki wody)1/2 łyżeczki soli20 g świeżych drożdży (użyłam 1 łyżeczki suszonych)130 g letniego mleka
2 garście agrestu(lub malin, jeżyn - w przypadku większych owoców typu śliwki wystarczy owoc na bułeczkę)
2 łyżeczki brązowego cukru do owoców (można pominąć, jeśli są słodkie)

Ze świeżych drożdży zrobić zaczyn - wymieszać je z łyżką cukru i zostawić na 10 minut. Mąkę wymieszać z resztą cukru (i suchymi drożdżami, jeśli takich używamy), dodać pozostałe składniki (i ewentualny zaczyn), zagnieść gładkie ciasto (ok 5-10 minut zagniatania, nie oszukiwać!). Włożyć do miski, przykryć suchą ściereczką (lub reklamówką), odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości ciasta(nie podaję czasu, bo to zależy od wielu czynników zewnętrznych). Kiedy jeszcze nie umiałam za bardzo piec, robiłam zdjęcie ciasta 'przed' i potem porównywałam, czy już jest dwa razy większe - nie ma mowy o pomyłce :)
Agrest podsmażyć na patelni z cukrem, aż puści sok. Podobnie można zrobić z jeżynami i śliwkami, przy delikatniejszych lub słodszych owocach (maliny, morele) można ten etap pominąć.
Kiedy ciasto wyrośnie, odrywać kawałki, formować w kulkę, spłaszczać w dłoni i nakładać po łyżeczce nadzienia. Dokładnie skleić i ułożyć w tortownicy (wyłożonej papierem do pieczenia), zlepieniem do dołu. Między bułeczkami ułożyć kawałki papieru do pieczenia, dzięki temu łatwo będzie można je rozdzielić.
Odstawić na 30-60 minut do wyrośnięcia, piec ok. 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Poczekać chwilę do ostygnięcia (albo i nie).




czwartek, 10 lipca 2014

Owoce pod kruszonką w 5 minut!

Najlepsze desery to takie, które można jeść codziennie i na które nie trzeba długo czekać. Latem piekę rzadziej, a w ostatnich dniach czerwca kilogramy truskawek wystarczały za deser, ale raz miałam taką wielką ochotę na kruszonkę. Na szczęście przypomniałam sobie, że wcale nie trzeba włączać piekarnika i można zrobić ją na patelni. Potrzeba matką wynalazków - jestem pewna, że wymyślił ją ktoś z czystego lenistwa, ktoś, komu nie chciało się schylać, żeby włączyć piekarnik. W każdym razie kruszonka smakuje identycznie, a jest o wiele szybsza w przygotowaniu. Można zjeść ją z surowymi owocami, albo podsmażyć je na maśle lub podgotować z odrobiną wody, żeby zmiękły. 


na 2 porcje
kruszonka:
3 łyżki mąki (pszennej lub pełnoziarnistej, mogą być też zmielone płatki owsiane lub mąka kokosowa/migdałowa)
1,5 łyżki masła (lub oleju kokosowego)
1/2-1 łyżka drobnego cukru (zmieliłam brązowy)

Składniki wrzucić do miski i zagnieść palcami, następnie rozkruszyć na drobne kawałki, mniej więcej tej samej wielkości. Rozgrzać patelnię, wrzucić kruszonkę na średni ogień i mieszać, aż będzie w złotym kolorze. Jeszcze tylko:

2 miseczki owoców (mogą być podgotowane lub podsmażone)
2 łyżki śmietany, gęstego jogurtu, lodów lub mleka kokosowego

Podawać od razu :)

piątek, 4 lipca 2014

Szybciutki makaron z fasolką, na lato


Makaron z dni, kiedy jeszcze bardzo się spieszyłam, pod ręką miałam świeże oregano (dzięki Laura!) i młodą fasolkę. Teraz jest znowu zupełnie inaczej, dookoła pastwiska, pełno ptaków w ogrodzie, dobre masło i niedobry chleb. Ale tym, którzy jeszcze mają fasolkę oraz chwilkę czasu, żeby ją ugotować, polecam ten leciutki i szybki obiad.

na 2 porcje
2,5 szkl makaronu (150-200 g)
200 g fasolki szparagowej
1 nieduża cukinia
1 ząbek czosnku
50 g koziego sera lub fety
garść listków oregano (lub suszona przyprawa)
2 łyżki oliwy z oliwek
sól i pieprz

Fasolkę ugotować (najlepiej na parze) do miękkości, makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Cukinię umyć, obieraczką do warzyw obierać paski wzdłuż, na wzór tagliatelle. Czosnek pokroić i podsmażyć na oliwie, dodać cukinię, podsmażyć chwilkę, żeby zmiękła, na koniec dodać fasolkę, makaron, pieprz i sól. Na talerzach posypać pokruszonym serem i udekorować listkami oregano.



Cukinia 2014