sobota, 15 listopada 2014

Ciastka ze słonecznikiem, miodem i cynamonem.

Bardzo jesienne, proste i pięknie pachnące ciastka, które zrobiły się same, bez przepisu. Słonecznik można zastąpić migdałami albo orzechami, cynamon przyprawą piernikową. Porcję można, a wręcz należy podwoić - nasze zjadły się w jeden dzień.



ok. 12 ciasteczek
1/2 szkl słonecznika
1/2 szkl płatków owsianych
1/2 szkl mąki razowej, żytniej lub więcej płatków
1 łyżeczka cynamonu
2,5 łyżki masła
1 łyżka miodu
1 łyżeczka cukru muscovado (lub odrobinę więcej, do smaku)
2 łyżki wody
szczypta soli

Słonecznik i płatki lekko zmielić w młynku do kawy lub blenderze (10-20 sekund), wymieszać z mąką i cynamonem. Dodać masło, miód, cukier i sól, zagnieść ciasto. Dodać wodę, tyle, żeby ciasto dobrze się kleiło.
Nagrzać piekarnik do 180 stopni i piec ok. 12 min, po 8 minutach przewracając ciastka na drugą stronę. Przechowywać w zamkniętym pojemniku.


wtorek, 4 listopada 2014

Pieczony kalafior z orzechami i cukinią.

Kolejne moje odkrycie ostatnich tygodni jest takie, że najbardziej smakują mi dania, w których warzywa grają główną rolę, od podstaw stworzone z warzyw, a nie takie, które próbują podrabiać mięsne. Oczywiście kocham wegeburgery, lubię czasem zjeść smażone tofu z warzywami i wypasioną zupę pho z wegańskim mięsem. Ale to są zachcianki, na co dzień nie przeżyłabym na parówkach sojowych i wegańskich żelkach.
Staram się gotować z książek kucharskich, ale dramatycznie brakuje mi czasu i cierpliwości na pochylanie się nad przepisem i gromadzenie składników. Piszę tak już chyba od roku, a robię się coraz gorsza - ostatnio otworzyłam Ottolenghiego, zobaczyłam pieczony kalafior z orzechami i na tym się moja inspiracja skończyła - zamknęłam książkę i zrobiłam po swojemu.



2 porcje
pół wielkiego kalafiora (lub jeden mniejszy)
4 łyżki oliwy z oliwek
1 mała cukinia
3 łyżki orzechów włoskich (lub laskowych)
2 łyżki posiekanej kolendry (lub pietruszki)
1 łyżeczka octu winnego
1,5 łyżki syropu klonowego (lub płynnego miodu)
pieprz i sól

Piekarnik rozgrzać do 210 stopni, dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Kalafior podzielić na różyczki mniej więcej równej wielkości (niewdzięczna praca, podczas której drobinki kalafiora lądują wszędzie). Rozłożyć je na blasze, posolić i skropić oliwą(1 łyżka), piec ok. 25-30 minut, aż kalafior będzie złotobrązowy (można przewrócić na drugą stronę w połowie pieczenia). W tym czasie cukinię obrać i ukośnie pokroić w cienkie plastry, wrzucić do miski. Orzechy posiekać drobniej i podprażyć 2 minuty na suchej patelni. Kalafior przestudzić, wymieszać w dużej misce z cukinią i orzechami. Dodać resztę oliwy, ocet, syrop klonowy, pieprz i sól do smaku. Dobrze wymieszać, dodać kolendrę i odstawić na co najmniej godzinę. Jeść z chlebem lub ryżem.

piątek, 24 października 2014

Purée z kalafiora.

Kalafior jaki jest, każdy widzi. Z bułką tartą albo w zupie warzywnej (ewentualnie krem), czasem curry z kalafiora. Na jednym z blogów typu bez tłuszczu, bez glutenu i bez kalorii widziałam kiedyś przepis na pizzę na spodzie z kalafiora (hmm). Robię się coraz bardziej konserwatywna i coraz mniej mnie kuszą takie hybrydy, myślę, że zmierzam raczej w kierunku udoskonalania warsztatu przygotowania znanych, sprawdzonych potraw niż w kierunku wymyślania nowych, których jeszcze nie było (jeśli to w ogóle możliwe). Ale purée kalafiorowe to coś, za czym przepadam i co odpowiada mi o wiele bardziej, niż tradycyjne ziemniaczane. Nie jest tak zapychające, o wiele lżejsze i szybsze w przygotowaniu.

na 2-3 porcje
pół dużego kalafiora
1/3 szkl mleka (użyłam owsianego)
1 łyżeczka/łyżka masła
gałka muszkatołowa
sporo soli i pieprzu

Kalafior ugotować do miękkości (gotuję na parze), przestudzić lekko. Wrzucić do blendera (lub do miski i użyć blendera ręcznego), zmiksować z mlekiem i masłem. Doprawić do smaku, podawac od razu albo potem (podgrzewając w garnuszku).